Search
31 March 2020: Coronavirus Update. The situation is fast moving and we are continuing to monitor the global situation and its impact on our members, staff, exam candidates, students and the profession. More information for Members and Students in My CIMA.

Kamil Kołakowski ACMA, CGMA

EMEA Hardware Finance Manager w Hewlett Packard Enterprise

Jak dzięki kwalifikacji CIMA rozwija się Pana kariera zawodowa?

Studia CIMA zbiegły się u mnie z objęciem funkcji team leadera w dziale Supply Chain Finance. Według wyznawanej przeze mnie maksymy Desmonda Tutu „Leader as a servant” szukałem najlepszych standardów, którymi mogę się kierować w pracy managera. CIMA na pewno jest jednym z takich wzorców.

CIMA to również inni studenci i członkowie, a więc możliwość nawiązywania kontaktów, wymiany doświadczeń. Posiadanie certyfikatu wzbudza zaufanie, ludzie pytają – a jak do tego zagadnienia podchodzi CIMA? Chcą znać moje zdanie, to daje dużo satysfakcji.

Co zmieniła w Pana podejściu do pracy kwalifikacja CIMA?

Umiejętności i wiedza zdobyte w trakcie studiowania CIMA przydają się w codziennej pracy business finance managera. CIMA pomaga mi znaleźć odpowiednią perspektywę i spojrzeć na firmę szerzej niż do tej pory.

Studia CIMA zacząłem już pracując, co uważam za dobrą dla mnie kolejność. Mając praktyczne doświadczenie, potrafiłem ocenić wagę i znaczenie tematów z sylabusa. Przykładem mogą być 'stakeholder expectations', które są fundamentem pracy w dziale business finance. Zrozumienie tego zagadnienia ułatwia budowanie relacji w biznesie.

Co okazało się największym wyzwaniem podczas przygotowywania do egzaminu?

Ilość materiału do przepracowania przy każdym egzaminie. Samo teoretyczne opanowanie tematu nie wystarcza. Kluczowe jest „practice and revision” oraz sprawdzenie się w case studies. Do tego dochodzi presja czasowa, bo na odpowiedź mamy z reguły mniej czasu niż byśmy chcieli. Ćwiczenie z zegarkiem w ręku to dobry trening – mózg jest jak mięsień i trzeba go trenować.

Jak ocenia Pan poziom trudności egzaminów?

To, co odróżnia egzaminy CIMA od typowych egzaminów na studiach, to konieczność zastosowania poznanej wiedzy do konkretnych przypadków. Użycie teorii w praktyce to trudna umiejętność, ale absolutnie niezbędna w codziennej pracy. Student CIMA jest przygotowywany do rzeczywistych zadań już na poziomie nauki. 

Co skłoniło Pana do rozpoczęcia kwalifikacji CIMA?

Będąc kilka lat aktywnym na polu finansów i controllingu, szukałem kwalifikacji, która z jednej strony ugruntuje moje podstawy (Finance pillar), ale też rozszerzy wiedzę z zakresu analizy i controllingu (Performance pillar) oraz pozwoli mi poznać strategiczne aspekty działania przedsiębiorstwa (Enterprise pillar). CIMA okazała się jedyną opcją, która oferuje i spina te wszystkie elementy w całość. A konieczność stałego rozwoju po ukończeniu certyfikatu dodatkowo motywuje. Na studiach podyplomowych, doktoranckich czy MBA kontakt z innymi studentami kończy się na ogół wraz ze zdaniem egzaminów. CIMA to continuous development sensu stricto.

Jaki element CIMA okazał się najbardziej przydatny w Pana pracy?

Trudno wskazać jeden konkretny element, bo CIMA jest wartością dodaną jako całość. Na pewno zarządzanie zmianą, analiza środowiska działania firmy (general, competitive) i ogólnie Enterprise pillar jest bardzo dobrym źródłem modeli i metod, z których można czerpać w sytuacjach biznesowych. 

Bardzo podobała mi się formuła egzaminu Top CIMA. Wymaga ona od kandydata znajomości branży (w moim przypadku motoryzacyjnej), jej problemów, szans, zagrożeń, planów i osiągnięć głównych uczestników rynku, panujących trendów. Pamiętam  długie dyskusje z innymi studentami na temat materiałów pre-seen i wspólne analizy sytuacji EL Car Company. Nadal śledzę informacje z rynku samochodowego. Większość z tematów poruszanych w case study jest aktualna właśnie dzisiaj, np. samochody elektryczne czy car sharing.

Czy uważa Pan, że zdobywanie dodatkowych kwalifikacji oraz certyfikatów jest istotne w Pana zawodzie?

Rachunkowość zarządcza ewoluuje wraz z biznesem. Podnoszenie kwalifikacji jest konieczne, ponieważ biznes zmienia się szybko. To, co było głównym zadaniem analityka biznesowego 10 lat temu, dzisiaj jest zaledwie jego ułamkiem: raporty generują się często automatycznie, nowe analizy i rekomendacje to kwestia godzin, a nie dni czy tygodni. Jako partner dla biznesu analityk finansowy jest proszony o opinię we wszelkich możliwych obszarach: IT, HR, marketingu, logistyki, zarządzania projektami, etc. Musi wykształcić tzw. CFO mindset (crisp mails, fact based analytics, obsessed with elevator pitch), czyli być ekspertem w efektywnej komunikacji już na wczesnym etapie kariery.

W jaki sposób pracodawcy odnoszą się do posiadanego certyfikatu CIMA? Czy stanowi atrakcyjny punkt w CV?

Posiadanie certyfikatu nie jest niezbędne, ale ma znaczenie dla pracowników i pracodawców. Już w samym procesie rekrutacji student CIMA zyskuje kilka punktów. Pracodawcy wiedzą, że kandydat z certyfikatem lub w trakcie jego uzyskiwania musi mieć dobrze opanowane podstawy finansowo-biznesowe, że chce się uczyć i podnosić kwalifikacje. Nauka CIMA to przecież osobisty czas i wysiłek, często po godzinach pracy, w weekendy. To jest doceniane.

Pracodawcy coraz częściej zachęcają swoich pracowników do zdobycia certyfikatu CIMA, bo znają jego realną wartość. Każdy zdany egzamin to bezpośrednie przełożenie na efektywność pracy – nowe teorie, metody i profesjonalne zachowania do wykorzystania w praktyce. Pracodawcy  tworzą też wewnętrzne programy pomagające w nauce CIMA. Tak też jest w mojej firmie. Od lat wspieramy najlepszych pracowników w certyfikacji, mamy też oficjalną politykę CIMA w naszym centrum we Wrocławiu.

Jakiej porady może Pan udzielić przyszłym studentom rachunkowości zarządczej?

Studia CIMA w połączeniu z aktywnością zawodową to trudne wyzwanie. Kluczowa jest dyscyplina i trzymanie się indywidualnego planu nauki. Szczególnie, jeżeli celem jest nie tylko przeskoczenie egzaminu (opcja minimum punktów), ale przede wszystkim dobre opanowanie materiału i systematyzacja wiedzy na przyszłość.

Chociaż wszystkiego nie da się przewidzieć. Naukę do poziomu strategicznego kończyłem z miesięczną córką na ramieniu i książką w drugiej ręce, a pora na naukę była między 4 a 7 rano. Mogę powiedzieć tylko – warto było.